Znam niebezpieczeństwo pisarskiego wdepnięcia w aktualia historii przelotnej i znam obawę przed nim uwierającą, jak ból gardła. A niebezpieczeństwo jest prawdziwe. Zwłaszcza że znajdą się zawsze patetyczni naganiacze, którzy przycisną twojego poczucie „trzeba”, aby cię zapędzić na manowce pozoru i przelotności. Twój błąd wyjdzie na jaw jutro.
Co jest zdarzeniem istotnym i ma być opisane? Krzyk pawia? Ciało kobiety? Liść łopianu? Żyłka na liściu? Wieczne ciało, wieczny liść? Czy zmierzch Europy? Ależ to, co cię rzeczywiście obchodzi! A jeśli obchodzi mnie i to, i to?
Pytanie o prymat, czyli co jest ważniejsze, nie mnie pierwszemu zagląda w oczy i nie po raz pierwszy. Zaglądało w Polsce z przerwami przez dwieście lat. Jednak było to zawsze pytanie polskie. Nagle zrobiło się europejskie.