METAFORY

 

 

W psychoanalizie muszę się obejść bez metafor. Były dobre, gdy pisałem Trylogię Rzymską językiem ezopowym, jak wszyscy uważali , choć ten język ezopowy to tylko częściowo prawda (co mogłaby ewentualnie wziąć pod uwagę doktorantka Justyna).  Ale  w psychoanalizie metafor być nie może, oczywiście w moich wywodach psychoanalitycznych nie może, bo w wyznaniach Justyny na odwrót . Psychoanalityk nie miałby co robić, gdyby nie używała metafor. Jego zadaniem jest wykryć ich znaczenie, a zwłaszcza te motywy ich użycia przez pacjentkę, których pacjentka nie musi być świadoma. Jednak takie  obnażanie podświadomości nie może stać się celem samym w sobie, jak zazwyczaj bywa w literaturze. Tu będzie dopuszczalne  tylko o tyle, o ile uwolni pacjentkę od jakiegoś psychicznego kłopotu.  

 

Psychoanalityk, jeśli przypadkowo jest pisarzem,  winien  wyćwiczyć się w tych różnych ograniczeniach wolności literackiej, począwszy od zakazu metafor, bo język nie ma być ezopowy, lecz „tak” – „nie”. Otóż  mimo starań zapewne nie będzie. Jakieś wykroczenia przeciw zasadzie zostaną niechybnie popełnione choćby dlatego, że język w ogóle bez  metafor nie istnieje. On się z nich składa. Nawet poszczególne słowa są metaforami. Na przykład powtarzane tu słowo język, pierwotnie mięsień, który mam w jamie ustnej, ale przecież nie o mięśniu myślę, gdy mówię o języku w psychoanalizie i literaturze.

 

Metafor na podstawowym poziomie językowym uniknąć się nie da. Chodzi jednak o to, żebym komunikując się z pacjentką jako psychoanalityk amator nie budował przez nieśmiałość i nieobycie konstrukcji metaforycznych wyższego stopnia w rodzaju parabol, alegorii czy jakichkolwiek figur aluzyjnych. Niestety granice między stopniami metaforyczności są płynne. Łatwo je  przekroczyć i ten błąd z pewnością mi grozi.

 

Justyna, zanim położyła się na kozetce, oznajmiła z góry, że będzie właśnie tworzyć metafory, bo „jakim byłaby psychologiem”,  gdyby tego nie robiła . Ale przeznaczała początkowo te metafory nie dla mnie, lecz „do szkoleń i konsultacji”.  Justyna tak jakoś pracuje, o czym jeszcze miałem się dowiedzieć.