FLAGI

Musiałem brutalnie wyrwać resztki petunii, których nie wyrwały ptaki, aby nieśmiertelne rośliny mogły się odrodzić w nowym pokoleniu. Będę je znów sadził, te moje mentorki, z należnym respektem, podziwem i nadzieją, bo już mnie wszystkiego tego nauczyły. Co prawda, w sprzedaży nie ma jeszcze sadzonek. Za wcześnie, chociaż wiosna wyrychliła się w tym roku, jak pisał mój ojciec.

Były lata pięćdziesiąte zeszłego wieku, nie pamiętam, pierwsza połowa czy druga. Nie pamiętam, jakie wydarzenie konkretnie miał na myśli mój ojciec (tak, tak, ten, który przekładał gnomy indyjskie, Greków, Rzymian i poetów ukraińskich na język polski). Otóż przyszedł do mnie i powiedział, że stała się rzecz doniosła. Ale nie wiem, czy chodziło o powołanie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, bardzo skromnej wtedy poprzedniczki Unii, czy jeszcze skromniejszej, wcześniejszej o kilka lat Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Było mi wszystko jedno. Jaka wspólnota europejska? Tu jest Plan Sześcioletni. Albo tu (raczej w Budapeszcie) jest mord na wywabionym podstępie ze schronienia w ambasadzie jugosłowiańskiej premierze węgierskim Imre Nagy’u. To jest moja rzeczywistość europejska, nie jakaś tam abstrakcyjna wspólnota, cudza raczej niż moja.

Ojciec jednak twierdził, że zaszło prawdopodobnie coś o wielkim znaczeniu historycznym, a skutki mogą być w przyszłości nadzwyczajne. Był mądrzejszy ode mnie, jak się okazuje po latach.

Tych lat minęło więcej niż dziesięć. W moim ludzkim przeżyciu minęło ich kilkadziesiąt.

Oficjalną, dziesiątą rocznicę wstąpienia do Unii Europejskiej obchodzi właśnie oficjalna Polska. U mnie na balkonie, w mojej małej ojczyźnie czyli na osiedlu Służew nad Dolinką ziemia jest przygotowana pod petunie. Czekam na sadzonki. Tymczasem z okazji rocznicy zatknąłem tam zamiast petunii dwie flagi: polską i Unii Europejskiej.

W Polsce, jeśli nie jest się instytucją, nie wywiesza się flag Unii Europejskiej. A może w końcu powinien to zrobić jakiś jeden człowiek? Może ja?