Tak to się powoli „zwija” papierową produkcję – napisał do mnie na Facebooku Leszek Szaruga. – Za to można będzie do woli „wieszać” wszystko w Internecie.
To prawda. A jednak zwija się tę produkcję i z drugiej strony rozwija. Czytałem „zawieszony” w Internecie wiersz Macieja Cisły,
bo domem autora jest Fejsbuk i nie ma się czemu dziwić. Ale w szpitalu czytałem wiersze zebrane zmarłego w roku 1978 Witolda Dąbrowskiego, wydane świeżo na papierze pod tytułem „Krajobraz z chmurą” przez Fundację Zeszytów Literackich i
Wydawnictwo Waza. Ku memu zdumieniu, zobaczywszy, co robię, mój współlokator kurwa z sąsiedniego łóżka kurwa
taktownie zamilkł, a potem nawet starał się nie toczyć z ust naturalnego swego kurwitoku i przestał po swojemu pierdolić, oczywiście tylko w mojej obecności, bo gdy na moment wyszedłem z sali, od razu zaczynał. Natomiast ja po wyjściu ze szpitala przeczytałem jeszcze zwrotkę z wiersza Witolda Dąbrowskiego na wyświetlaczu w metrze, gdzie co pewien czas ukazują się,
o dziwo, wiersze poetów polskich i zagranicznych, także w oryginale.
Czy dlatego, że są krótkie? Trudno, żeby powieści ukazywały się na wyświetlaczu. Może dlatego także Facebook jest miejscem sprzyjającym poezji i poeci się tam łatwiej przenoszą dzięki zwięzłości formy?
O, właśnie! Poezja Witolda Dąbrowskiego ma formę. To był tradycjonalista. Tworzył jeszcze staranne struktury rytmiczne, równozgłoskowe, niekiedy rymował!
Po opuszczeniu szpitala przeczytałem też inny zbiór wierszy pod tytułem „Radości”, który wkrótce ma być wydany na papierze przez Biuro Literackie, a mnie został wcześniej udostępniony pocztą elektroniczną przez młodego autora, Grzegorza Kwiatkowskiego. Już przedtem znalem jego poezje i zwróciłem uwagę na charakterystyczną indywidualność. To nie jest liryka subiektywna, „wsobna”, zasłuchana we wnętrze autorskie. Jest obiektywna, zapatrzona w fenomeny świata, rozciągłość, przeszłość. Obsesją poety (podkreślam, młodego!) jest obecność Holokaustu, chociaż nie jest obsesją jedyną.
A więc to wszystko na papierze. Jeden poeta zmarły, piękne wiersze. Drugi wciąż jeszcze się rodzi, ale już wyrazisty.