Historia w ofercie turystycznej. Opowieść Jacka Bocheńskiego o Tyberiuszu (II)

Narracje historyczne w ofercie turystycznej

Narrator-pilot wycieczki – były antykwariusz i konferansjer – proponuje swoim klientom „rewelacyjną ofertę podróży w inne czasy i przestrzenie”[10]. Bocheński, czyniąc podróż tematem powieści o przeszłości, nadaje podróży wartość metafory epistemologicznej.

Małgorzata Czermińska, badając fenomen podróży jako doświadczenia życiowego, ważnego w procesie kształtowania się tożsamości człowieka, wykorzystuje do opisu tego zjawiska kategorię „schematu narracyjnego”[11]. Kategoria ta łączy w sobie dwojakie rozumienie narracyjności podróży. Po pierwsze – w rozumieniu podróży jako formy zachowania społecznego – narracyjność, odnosząca się do struktury wiedzy o rzeczywistości, wyznacza porządek pojmowania świata przez człowieka będącego w drodze. Po drugie – w rozumieniu podróży jako gatunku piśmiennictwa – narracyjność odsyła do kulturowo utrwalonych wzorców kompozycyjno-fabularnych. Czermińską interesuje zatem podróż jako rodzaj zachowania człowieka, któremu przyświeca określony cel praktyczny, a jego realizacja możliwa jest dzięki przemieszczaniu się w przestrzeni. Różnorodność celów skłaniających do wyruszenia w drogę, a w konsekwencji różnorodność form ich realizacji, decyduje o wielości kulturowych wzorców podróżowania, a tym samym o wielości „schematów narracyjnych”, w które podróżnicy wpisują swoje relacje. Badaczka zwraca więc uwagę na inny porządek narracyjno-fabularny relacji z wojażu odbytego w celach handlowych, dyplomatycznych, zdobywczych, edukacyjnych, naukowych, rozrywkowych, czy też w celu odpoczynku[12]. Do wymienionych tu wzorców relacji z odbytych wypraw można dołączyć także ten zaproponowany przez Bocheńskiego w Tyberiuszu Cezarze. Powieść ta wpisuje się bowiem w „schemat narracyjny”, przekazujący doświadczenia podróży w celu turystycznym.

Wykreowana przez Bocheńskiego sytuacja narracyjna, w której narrator oferuje uczestnikom pilotowanej przez siebie wycieczki – w ramach turystyki historycznej – podróż w przeszłość, jest w istocie szczególną sytuacją poznawczą zarówno dla pilota, jak i turystów. Pilot, a właściwie historyk występujący w tej roli, jest z racji swojej funkcji popularyzatorem wiedzy o przeszłości, a więc „opowiadaczem” przyjmującym za cel wytworzenie w wyobraźni odbiorców obrazu minionej rzeczywistości. Pilot Bocheńskiego – niegdyś antykwariusz – posługujący się łaciną i świetnie znający źródła starożytne, proponuje swoim klientom „narrację historyczną”, która nie jest lekkim, atrakcyjnym produktem na użytek turystów, lecz elementem tzw. przez niego „turystyki zaangażowanej”, gwarantującej czynne uczestnictwo w dziejach.

(…) służę rewelacyjną ofertą podróży w inne czasy i przestrzenie. Do basenów Tyberiusza, oczywiście, ale nie tylko! Oferta będzie urozmaicona, powiedziałbym – wszechstronna, zróżnicowana, dostosowana do indywidualnych pragnień państwa[13].

Opowieści historyka-pilota kierowane do różnych adresatów (kobiet, mężczyzn, pisarzy, studentów historii, morderców), pochodzących z różnych epok (z lat siedemdziesiątych XX wieku i z pierwszej dekady wieku XXI) są przykładem rozumienia historii jako narracyjnego porządku kompozycyjno-fabularnego, jako produktu zależnego od społecznej roli nadawcy, charakteru odbiorcy oraz czasu i miejsca jego wytwarzania. Na przykład w specjalnej ofercie turystycznej adresowanej do kobiet, pilot – za Swetoniuszem – rekonstruuje w swojej opowieści proces Wistylli, żony Tytydiusza Labeona, o nadanie jej licencji nierządnicy[14]. Narrator, nie stroniąc od lekkich tonów, aktualizuje temat zdrady i poddaje go turystkom, często ulegającym wakacyjnej lekkomyślności, pod rozwagę.

W ofercie skierowanej do pisarzy narrator opowiada historię Owidiusza, poety wygnanego z Rzymu przez Oktawiana Augusta. Przypisuje temu faktowi przełom w literaturze rzymskiej, a mianowicie przyjęcie przez pisarzy nowych postaw – niezaangażowania w życie społeczno-polityczne, porzucenia roli autorytetu moralnego – a w konsekwencji zaproponowanie nowych form literackich. Jako przykład przedstawia narrator postawę Waleriusza Maksymusa, autora poczytnego dzieła, dedykowanego Tyberiuszowi, które stanowi, uporządkowany tematycznie, zbiór anegdot o słynnych wydarzeniach. Nazywa go „kolekcjonerem literackim”[15]. Innym wzorem zaproponowanym pisarzom-turystom jest Fedrus, autor bajek, gatunku typowego dla „ludzi w służbie i niewoli”[16], którzy nie mając odwagi mówić wprost, tworzą alegoryczne przedstawienia, aby uniknąć prześladowań.

W narracji historycznej dla morderców, a więc osobowości z zamiłowaniem do silnych wrażeń, chcących poznać słodycz zabijania, pilot proponuje turystykę angażującą w rolę kata, toteż pyta: „A co byś przeżył, gdybyś w tamtych czasach, za rządów Tyberiusza, został rzymskim katem w więzieniu przy świątyni Zgody?”[17]. Tematem jego opowieści jest wykonanie wyroku śmierci na córce straconego wcześniej Sejana. Opis okrutnego czynu, przekazany w drugiej osobie, a więc zwrócony bezpośrednio do odbiorcy, ma na celu wzbudzić jego emocje i dać mu poczucie obecności w starożytnym Rzymie.

Przywołane tu przykłady różnych porządków fabularnych skierowane są do różnych odbiorców historii, zgodnie z zasadą narratora:

Każdemu wedle gustu, proszę państwa. Przeżyjecie w podróży wszystko, co jest i było dane. Przeszłość i współczesność zmieszają się, przeszłość i współczesność rozdzielą się: każdemu wedle uznania. Dobrze – powiadacie – ale gdzie w końcu zajedziemy? Jaki jest cel podróży? (…) Nie znamy jej celu, ale dokładnie przewidujemy wynik. Bądźcie spokojni: jedynym wynikiem może być powrót. (…) Rozejdziecie się do domów i poświęcicie się na nowo swoim codziennym zajęciom[18].

Celem wycieczki – jak podkreślają turyści – jest rozrywka, a zatem żądają od pilota atrakcji zapewniających im przyjemne spędzenie czasu w starożytnym świecie. Pilot zatem, w ramach specjalnej oferty, proponuje panom wyprawę do dzielnicy uciech i mieszczących się tam lupanarów. W reakcji na taką pozycję, obrażone panie wtapiają się w tłum zgromadzonych na Polach Marsowych, aby obejrzeć triumf Germanika. Zamiar szukania prawdy historycznej, towarzyszący przewodnikowi wycieczek na początku jego kariery, ustępuje w miarę upływu czasu pod naporem zmieniających się oczekiwań turystów, którzy ponad wiedzę źródłową przedkładają anegdotyczną wersję historii. Pilot zwraca się więc w ten sposób do klientów biura podróży:

(…) sami państwo mogą swobodnie decydować o doborze prawdy historycznej i tworzyć oferty dla siebie (…). Należałoby może tylko zastąpić niektóre przestarzałe, martwo brzmiące słowa jakimiś aktualniejszymi i zamiast o prawdzie mówić na przykład o produkcie, tak jak w pewnej chwili powiedział ktoś z państwa i jak mówią o wycieczkach dzisiejsze agencje turystyczne. Wycieczka do Willi Jowisza to jeden produkt, wycieczka do Willi Damecuta drugi produkt, do Groty Lazurowej trzeci, a mamy jeszcze mnóstwo innych produktów[19].

Narrator-pilot postawiony jest przez uczestników wycieczki w sytuacji, która obrazuje konflikt między poszukiwaniem prawdy historycznej, a wytwarzaniem produktu na potrzeby turystów. Oto podczas wyprawy do Groty Lazurowej klienci biura podróży zasypują pilota pytaniami o tajemnice tego miejsca. Ten jako znawca źródeł historycznych na większość pytań nie zna odpowiedzi, i – zgodnie ze stanem wiedzy historycznej – nie potwierdza wielu sensacyjnych hipotez, wysnuwanych przez autorów przewodników turystycznych. Chcąc pozostać wiernym prawdzie o przeszłości, próbuje przekonać turystów, że elementem wiedzy historycznej jest także niewiedza. Konkurencją dla pilota okazuje się wioślarz, którego łodzią wycieczkowicze wpływają do groty i który zabawia swoich klientów opowieściami o prywatnym basenie Tyberiusza słynącym z odbywających się tam orgii. Zapewnia turystów, że wie o tych faktach ze starożytnego rękopisu, który się zachował. Tym samym uzupełniając luki w wiedzy historycznej własną wyobraźnią, wytwarza produkt nie tylko oczekiwany przez klientów, ale też przekazany im w atrakcyjnej formie swoistego spektaklu w grocie, gdzie naturalną grę świateł, wywołującą niezwykłe wrażenia kolorystyczne, dopełnia chór wioślarzy, wykonujących pieśń O sole mio. Tak więc historia proponowana przez przewodników-amatorów, historia przeznaczona na sprzedaż, staje się w istocie zbiorem atrakcyjnych opowieści składających się na ofertę turystyczną.

Krzysztof Podemski zauważa, że opowieści o miejscach i związanych z nimi wydarzeniach budują znaczenia tych miejsc, wypełniając je łatwo kojarzonymi znakami. Wzbogacając przestrzeń turystyczną o treści historyczne, uatrakcyjniają ją i służą jej promocji[20]. Jednak – jak dodaje badacz – „to nie historia, lecz mit kreuje turystyczne widoki”[21].

Tematem wycieczki pilotowanej przez narratora, zorganizowanej w ramach turystyki historycznej, jest Tyberiusz, a właściwie „Tyberiusz 1970” i Tyberiusz 2000 ileś”, czyli ten sam, ale nie taki sam bohater proponowanych przez pilota narracji historycznych. Bocheński w Tyberiuszu Cezarze ukazuje mechanizm tworzenia opowieści o przeszłości jako fabuły warunkowanej czasem jej powstawania, a przez to mówiącej nie tylko o przedmiocie historycznym, ale też o autorze i o odbiorcy. Tematem analizowanej powieści – którą należy, podobnie jak dwie wcześniejsze części tryptyku rzymskiego, nazwać historiograficzną powieścią autotematyczną, problematyzującą warsztat historyka – jest zatem także proces percepcji narracji historycznej. Odbiorcy, turyści czy po prostu publiczność, jak nazywa swoich słuchaczy narrator – przywołując w celu zobrazowania dostępu do przeszłości metaforę spektaklu – zmieniają się w czasie, a tym samym zmieniają się ich gusty i oczekiwania wobec obrazu przeszłości. Inne jest bowiem uczestnictwo w spektaklu historii „publiczności 1970”, inne „publiczności 2000 ileś”. „Publiczność 1970” stanowią przybywający do Włoch z izolowanego od świata bloku wschodniego turyści, którzy z zazdrością oglądają wystawione na sprzedaż niezliczone towary, wieczorami przeliczają bilon z dokładnością do stu lirów, a żałując dolara na bułkę z serem i sałatą, zjadają przywieziony z kraju chleb z „posiwiałą” kiełbasą. Toteż uczestnicy wycieczki na Zachód mają poczucie przebywania poza rzeczywistością „w lunaparku szaleńców, którym się wszystko pomyliło z powodu rozbałamucenia i nadmiernego bogactwa”[22]. „Publiczność 2005” stanowią natomiast turyści przybywający już z „nowego świata”, którzy dzięki przemianom polityczno-ekonomiczno-społecznym przywykli do wolności i konsumpcjonizmu. W przeciwieństwie do uczestników wycieczki sprzed 35 lat, którzy w postawie zaangażowanej brali czynny udział w życiu politycznym starożytnego Rzymu, klienci biura podróży w 2005 roku – wiedząc, że obraz rzeczywistości kreują media – traktują przeszłość jako zbiór atrakcyjnych tematów, a historię jako produkt medialny, dobrze sprzedający się w kulturze popularnej. (…)

Elżbieta Konończuk, dr hab., pracuje w Zakładzie Teorii i Antropologii Literatury w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu w Białymstoku. Jest autorką m.in. książki W poszukiwaniu dostępu do przeszłości. O powieściach warsztatowych Hanny Malewskiej i Jacka Bocheńskiego ( Trans Humana Wydawnictwo Uniwersyteckie, Białystok, 2009).


[10] Tamże, s. 26.

[11] M. Czermińska, Podróż jako budowanie tożsamości. Rekonstrukcja narracji niekompletnych, w: Narracja i tożsamość. Antropologiczne problemy literatury, pod red. W. Boleckiego i R. Nycza, warszawa 2004, t.2, s, 128-129.

[12] Tamże, s. 129.

[13] J. Bocheński, Tyberiusz Cezar, s. 26.

[14] Tamże, s. 48-51.

[15] Tamże, s. 54.

[16] Tamże, s. 56.

[17] Tamże, s. 60.

[18] Tamże, s. 66-67.

[19] Tamże, s. 271-272.

[20] K. Podemski, Socjologia podróży, Poznań 2005, s. 70.

[21] Tamże, s. 89.

[22] Tamże, s. 71.