Historia w ofercie turystycznej. Opowieść Jacka Bocheńskiego o Tyberiuszu (I)

Elżbieta Konończuk
Uniwersytet w Białymstoku

Historia w ofercie turystycznej.

Opowieść Jacka Bocheńskiego o Tyberiuszu

fragmenty pracy zamieszczonej w Białostockich Studiach Literaturoznawczych – I 2010 – Roczniku Wydziału Filologicznego Uniwersytetu w Białymstoku

Były antykwariusz i konferansjer w roli pilota wycieczki

Podjąłem się, szanowni państwo, nowej funkcji. Ja, były antykwariusz, w pewnym okresie konferansjer, zmieniłem raz jeszcze zawód. Będę pilotem wycieczki. Ale na razie dopiero ćwiczę[1].

Tak przedstawia siebie narrator powieści Jacka Bocheńskiego, zatytułowanej Tyberiusz Cezar, wydanej w 2009 roku. Pilot wycieczki jest zatem trzecim wcieleniem narratora tryptyku rzymskiego, który w Boskim Juliuszu (1961) wystąpił w roli antykwariusza poszukującego prawdy o Juliuszu Cezarze, w Nazo poecie (1969) – w roli konferansjera widowiska estradowego, dociekającego przyczyn konfliktu Owidiusza z Oktawianem Augustem.

Powieść Tyberiusz Cezar – podobnie jak Boski Juliusz i Nazo poeta – rozumiem jako tematyzującą proces poszukiwania dostępu do przeszłości[2]. Odsłaniają one warsztat historyka-amatora, który w Boskim Juliuszu, jako antykwariusz handlujący okruchami przeszłości, próbuje zbudować jej obraz, nieciągły i fragmentaryczny. W Nazo poecie historyk-amator wprowadza historię na scenę, czyniąc ją przedmiotem popularnego widowiska, a tym samym ukazując mechanizmy komercjalizacji przeszłości. Z kolei w Tyberiuszu Cezarze dostęp do przeszłości możliwy jest dzięki podróży, której cel stanowi turystyka historyczna. Jak we wcześniejszych powieściach Bocheńskiego antykwariat i scenę, tak w przypadku tu omawianej właśnie podróż należy uznać za metaforę dostępu do przeszłości[3]. Aby doświadczyć przeszłości, trzeba bowiem udać się w podróż, rozumianą zarówno dosłownie jako przemieszczanie się w przestrzeni w poszukiwaniu miejsc noszących ślady przeszłości, jak też rozumianą metaforycznie jako podróż w czasie. Metafora podróży wyraża takie doświadczenie, które Frank Ankersmit nazywa „doświadczeniem historycznym”, a które – jak twierdzi – poprzez natchnienie prowadzi do bezpośredniego kontaktu z przeszłością[4]. Podróż do miejsc historycznych zazwyczaj motywowana jest potrzebą bezpośredniego z nimi kontaktu, który staje się namiastką zmysłowego doznawania rzeczywistości minionej, zapośredniczanej przez ruiny, zbiory muzealne lub dzieła sztuki.
Tematem powieści Bocheńskiego jest właśnie historia rozumiana jako ważny i atrakcyjny element oferty turystycznej. Przedstawiona w niej podróż do starożytności – realizowana jako forma turystyki historycznej – pilotowana jest przez narratora, w którym, podobnie jak w narratorach wcześniejszych części trylogii rzymskiej, można rozpoznać rysy autora. On sam w książce Antyk po antyku tak oto pisze o swojej decyzji przystąpienia do pisania omawianej tu powieści:

Wiedziałem, co zrobię w książce. Wycieczkę! Byłem przedtem antykwariuszem, konferansjerem, będę teraz pilotem wycieczki. Pojedziemy na Capri do Willi Jowisza, a tych młodych archeologów, marksistów, też zabiorę, w ogóle sproszę turystów z całego świata, różne narodowości, jak to na Capri. No i naturalnie Polaków bez dewiz. Ależ oczywiście, wszystkim obywatelom krajów socjalistycznych mogę w swojej książce o Tyberiuszu zapewnić bezpłatnie rewelacyjną wycieczkę[5].

Powieść Tyberiusz Cezar składa się z czterech części zatytułowanych kolejno: Prospekt 1970, Fantazja 2005, Pornografia 14-26, Horror 26-37 oraz epilogu Śmierć stróża 1973. Daty w tytułach – oprócz tych odsyłających do biografii Tyberiusza – odnoszą się do realnego czasu pracy pisarza nad utworem. Pozwalają łączyć czas narracji z czasem, w którym przebiega proces twórczy, a tym samym rozpoznać w głosie narratora głos pisarza. W ten sposób wprowadzona zostaje do powieści refleksja autotematyczna.

W pierwszej części – pisanej i rozgrywającej się w 1970 roku – narrator przygotowuje prospekt wycieczki na Capri, której celem jest odkrycie tajemnic Tyberiusza. Uczestnikom wycieczki proponuje różne drogi dochodzenia do wiedzy o świecie starożytnym. Pierwsza – droga w realnej przestrzeni – prowadzi przez wyspę, gdzie w willach, grotach, gajach i leśno-górskich uroczyskach przewodnik szuka śladów dawnej obecności cezara, aby poprzez nie unaocznić turystom przeszłość i umożliwić obcowanie z nią. Druga – rozumiana metaforycznie – wiedzie do Tyberiusza poprzez przekazy historyczne, co narrator rozumie jako „przeprawianie się przez Tacyta”[6], a więc studiowanie jego Roczników. Trzecia droga do przeszłości – indywidualna dla każdego uczestnika wycieczki pilotowanej przez narratora –prowadzi natomiast przez introspekcję, a więc utożsamienie z emocjami i doznaniami starożytnych postaci.

Wszyscy mogą wziąć udział w pasjonującej wycieczce z cezarem w Tyberiuszem tle. Oto najnowszy, prawdziwie awangardowy rodzaj turystyki. Nie ma mowy o sennym wałęsaniu się z aparatem fotograficznym, wystawaniu przez martwymi posągami w muzeach, jałowym gapieniem się na łuki triumfalne, świątynie i akwedukty! Nikt nie będzie nigdzie jeździć tak sobie, żeby tylko popatrzeć. Przestawiamy się na metody nowoczesne, na turystykę zaangażowaną! Każdy, kto znajdzie się z nami w podróży, zostanie natychmiast ogarnięty żywym tokiem dziejów i pobudzony do działania jako czynny uczestnik historii[7].

Przedstawiona turystom metoda wcielania się w starożytne postaci, stanowiąca atrakcję proponowanej przez narratora tzw. „turystyki zaangażowanej”, umożliwia uczestniczenie w wydarzeniach z przeszłości.

W drugiej części – pisanej i rozgrywającej się w 2005 roku – pilot starszy o trzydzieści pięć oprowadza turystów, którzy żyjąc już w świecie przemienionym politycznie i obyczajowo zmienili też swoje oczekiwania wobec historii. Tematem tej części jest podróż Tyberiusza na Rodos. Cezar-turysta staje się klientem pilota, który – jako narrator – przejmuje nad nim władzę i kreuje jego obraz zgodnie z zapotrzebowaniem odbiorców historii, według zasady, że obraz przeszłości więcej mówi o czasie, w którym jest kreowany, niż o samej przeszłości. Podczas trzydziestu pięciu lat popularyzowania wiedzy historycznej przez narratora-pilota wycieczek zmieniali się zarówno turyści, jak i „odwiedzany” przez nich Tyberiusz. Używane przez narratora określenia „Tyberiusz 2005” lub „Tyberiusz 2000 ileś” oddają istotę kreacji postaci historycznej właśnie z perspektywy odbiorców, którzy stają wobec minionej rzeczywistości ze zmieniającym się zasobem wiedzy oraz ze zmieniającymi się oczekiwaniami, co niewątpliwie ma wpływ na cel i rezultat poznania.

W części trzeciej i czwartej realizowany jest projekt „turystyki zaangażowanej”, umożliwiający zwiedzającym bezpośrednie doświadczenie przeszłości. W ofercie uatrakcyjniającej wycieczkę pilot proponuje wejście na posiedzenie senatu – godne, jak podkreśla, transmisji telewizyjnej – na którym Tyberiusz przejmuje władzę na mocy testamentu Oktawiana Augusta. Turyści XXI wieku wędrują bowiem po starożytności w poszukiwaniu sensacji na miarę pierwszych stron gazet czy „breaking newsów”. Inną atrakcją „angażującą” uczestników wycieczki w wydarzenia z życia cezara jest udział w swoistym performance, w perwersyjnych pokazach uciech cielesnych, wprowadzających w atmosferę ostatnich lat życia Tyberiusza, jak przedstawia je Swetoniusz, nazywany przez pilota goniącym za sensacją dziennikarzem.

W epilogu narrator-pilot kończy wycieczkę wspomnieniem o Peppino, poznanym podczas pierwszej wyprawy turystycznej stróżu i przewodniku turystów na Monte Tiberio, wiernym strażniku dobrego imienia Tyberiusza. Wspomnienie to – przez nawiązanie do pierwszej wyprawy narratora w roli pilota w 1970 roku – stanowi ramę narracyjną. Pełni ono jednocześnie funkcję ramy autotematycznej, gdyż narrator wobec faktu, że spotkani na Capri w 2005 roku przewodnicy nic nie wiedzą o Peppino, przyznaje, że wiedzę o jego śmierci czerpie z „realu”, odsłaniając w ten sposób kulisy procesu twórczego, co pozwala w narratorze rozpoznać autora.

Narracja w Tyberiuszu Cezarze zasługuje na szczególną uwagę. Bocheński proponuje tu – podobnie jak we wcześniejszych częściach tryptyku rzymskiego – formę wypowiedzi skierowanej do konkretnego interlokutora, wpisanego w sytuację narracyjną. W Boskim Juliuszu są to klienci antykwariatu, w Nazo poecie – publiczność przybyła na widowisko estradowe, natomiast w omawianej tu powieści adresatami słów pilota są uczestnicy wycieczki. Tyberiusz Cezar kontynuuje zatem – realizowaną w poprzednich powieściach – formę monologu wypowiedzianego w najogólniejszym rozumieniu, jako utwór będący przede wszystkim aktem mówienia[8]. Narracja w tej powieści, przy dominującym monologu wypowiedzianym, nie jest jednorodna. Autor łamie bowiem zasadę kierowania wypowiedzi do milczących adresatów, którymi w tym przypadku są turyści i postaci historyczne. Interlokutorzy ci są obecni, chociaż tylko poprzez wypowiadane kwestie, przekazane w warstwie graficznej drukiem pochyłym. Nie będąc wprowadzonymi do utworu jako bohaterowie, są jedynie głosami oddającymi napięcie między pilotem i z jednej strony uczestnikami wycieczki, z drugiej zaś postaciami historycznymi. Tak więc sytuacja narracyjna – przebiegająca w scenerii Rzymu i Capri – w której „rozmówcami” historyka-pilota są turyści i postaci historyczne sprzyja dialogizacji monologu. W takim chwycie narracyjnym można rozpoznać tradycję powieści historycznej Teodora Parnickiego, w którego powieściach przeszłość jawi się niby koncert wielu głosów. U Bocheńskiego, podobnie jak u Parnickiego, historia przyjmuje zatem formę wielogłosowej wypowiedzi, gdyż – jak twierdzi narrator, kontynuując tradycję autora Tylko Beatrycze – „żyjemy przecież w kilku czasach równolegle”[9].


[1] J. Bocheński, Tyberiusz Cezar, Warszawa 2009, s. 24.

[2] Problem ten jest przedmiotem mojej książki W poszukiwaniu dostępu do przeszłości. O powieściach warsztatowych Hanny Malewskiej i Jacka Bocheńskiego, Białystok 2009. Proponuję w niej interpretację tylko dwu pierwszych powieści Bocheńskiego, ponieważ powieść Tyberiusz Cezar ukazała się po jej wydaniu.

[3] Kategorii metafor „dostępu” w nieco innym rozumieniu używa Jerzy Topolski, nazywając tak metafory wykorzystywane w retoryce pisarstwa historycznego dla zobrazowania relacji między źródłem a rzeczywistością, do której ono odsyła. Przykładem takich metafor jest porównanie źródła do szyby, okna, soczewki czy lustra. Zob. J. Topolski, Czy historyk ma dostęp do przeszłej rzeczywistości? Problem źródeł historycznych, w: Historia: o jeden świat za daleko?, pod red. E. Domańskiej, Poznań 1997, s. 60.

[4] F. Ankersmit, Język a doświadczenie historyczne, przeł. S. Sikora, w: tenże, Narracja, reprezentacja, doświadczenie. Studia z teorii historiografii, pod red. E. Domańskiej, Kraków 2004, s. 224.

[5] J. Bocheński, Antyk po antyku, Warszawa 2010, s. 179. W eseju Przypis do „Tyberiusza Cezara”, zamieszczonym w tej książce, autor opisuje swoje wyprawy śladami Tyberiusza, które odbył w latach 1970, 1973 oraz 2005. Antyk po antyku wprowadza zatem autotematyczny i autobiograficzny kontekst dla lektury trylogii rzymskiej.

[6] J. Bocheński, Tyberiusz Cezar, s. 19.

[7] Tamże, s. 47-48.

[8] Por. M. Głowiński, Gry powieściowe. Szkice z teorii i historii form narracyjnych, Warszawa 1973, s. 143.

[9] J. Bocheński, Tyberiusz Cezar, s. 195.